71 rocznica zdobycia Miastka



 2016-03-03 11:28:03        

Dziś,  tj. 3 marca mija 71. rocznica zdobycia Miastka. Poniżej prezentujemy  fragment książki "Pamiątki z Rummelsburga" autorstwa Jarosława Lemańskiego i Jana Kwaska, traktujący o walkach o Rummelsburg i zdobycie go przez Armię Czerwoną. 

Sytuacja strategiczna na froncie w 1945 roku

Aby w pełni zrozumieć okoliczności, w jakich doszło do zdobycia Miastka, zwanego wówczas Rummelsburgem, należy zacząć od rozpoczęcia przez Rosjan szeroko zakrojonej i zmasowanej ofensywy w drugiej połowie stycznia 1945 r., która wyprowadzona znad Wisły błyskawicznie doprowadziła do rozbicia niemieckiego frontu i rozdzielenia sił niemieckich na dwie części. Największe sukcesy w tej ofensywie, trwającej nieco ponad miesiąc, odniosły wojska 1 Frontu Białoruskiego dowodzone przez marszałka Żukowa, które nacierając w centrum linii frontu, w kierunku na Berlin dotarły aż do Odry i uchwyciły na jej zachodnim brzegu przyczółek. Nacierające w tym samym czasie na obu skrzydłach 2 Frontu Białoruskiego inne fronty, na południu 1 Front Ukraiński marsz. I. Koniewa, a na północy 2 Front Białoruski marsz. K. Rokossowskiego, wykonały znacznie skromniejsze postępy w marszu na zachód. Takie zresztą było też planowe założenie, dlatego w ramach 1 Frontu Białoruskiego skupiono największe siły, z zadaniem wykonania szybkiego rajdu, który wbije się w niemiecką obronę jak najgłębiej, podczas gdy nacierające po jego bokach wojska będą zabezpieczać go przed kontratakami na tyły z flanki. Choć do osiągnięcia Berlina pozostało niewiele kilometrów, dalsze natarcie 1 Frontu trzeba było powstrzymać, bowiem uzyskane w nim postępy i tak przerosły stawiane przed nim planowo zadania, gdy tymczasem na obu flankach, na północy na Pomorzu, a na południu na Śląsku, pozostały znaczne siły niemieckie mogące poprzez kontratak zniweczyć cały sukces.

Zgromadzone na Pomorzu siły niemieckie zostały oficjalnie przegrupowane i otrzymały nazwę Grupy Armii „Wisła”. Przed kontynuowaniem natarcia na Berlin 1 i 2 Front Białoruski to właśnie niemieckie ugrupowanie musiały rozbić. Zadanie likwidacji niemieckich wojsk na Pomorzu spadło w głównej mierze na dowodzony przez marszałka Rokosowskiego 2 Front Białoruski. Plan działania zakładał w pierwszym etapie, pod koniec lutego, przeprowadzenie szybkiego, zaplanowanego na kilka dni rajdu wojsk pancernych, skierowanego w kierunku Koszalina z zadaniem dojścia do brzegu Bałtyku w ciągu 4 dni i rozdzielenia niemieckich sił na Pomorzu na dwie części.  Zadanie to miał wykonać 3. Korpus Pancerny Gwardii gen. A. Panfiłowa, wraz z 19. Armią gen. por. Kozłowa mającą stanowić jego odwód. Na flankach atak miał być wspomagany przez działania innych jednostek 2 Frontu Białoruskiego. W tak wykonany przez 3. Korpus wyłom miały wejść następnie pozostałe jednostki 2 Frontu Białoruskiego z zadaniem rozszerzenia wyłomu i natarcia w kierunku zachodnim na Szczecin oraz wschodnim na Gdańsk. Szybkie natarcie 3. Korpusu Pancernego Gwardii, rozpoczęte 24 lutego 1945r. oraz brak dokładnego rozeznania przez Niemców planowego jego kierunku spowodowały, iż działanie to zakończyło się powodzeniem. Sukces ten mógł jednak łatwo przerodzić się w klęskę, gdyby Niemcom udało się przeprowadzić kontratak z flanki, odcinający radziecki korpus. Konieczne stało się zabezpieczenie boków dokonanego przez wojska pancerne wyłomu. Zadanie to spadło na barki jednostek piechoty i artylerii.

Sytuacja taktyczna w rejonie Miastka

Z szeregu przesłanek w sztabie 2 Frontu Białoruskiego wyciągnięto wnioski, iż Niemcy zamierzają wykorzystać rejon Miastka, jako miejsce koncentracji wojsk do przeciwuderzenia na tyły wyłomu dokonanego przez 3. Korpus pancerny gen. Panfiłowa. Miastko było dogodnym węzłem komunikacyjnym, w którym można by łatwo ześrodkować wymagane siły, które mogłyby kontratakować w kierunku południowo-zachodnim, wykorzystując jako prowadnicę północną flankę umocnień „Wału Pomorskiego”.

Na południe od Miastka flankę dokonanego wyłomu zabezpieczały wchodzące w skład 2 Frontu Białoruskiego, 19. Armia i 70. Armia. Głównym i pierwszoplanowym zadaniem tych jednostek była osłona prawej flanki dokonanego przez 3. Korpus Pancerny wyłomu, drugim istotnym zadaniem było jak największe poszerzenie tego wyłomu poprzez prowadzenie działań ofensywnych w kierunku północno-wschodnim. Na ich drodze było jednak Miastko.

O tym, iż Niemcy posiadają w tym rejonie znaczne siły, które po wzmocnieniu mogły wykonać bardzo niebezpieczny dla Rosjan kontratak, świadczyły również próby prowadzenia przez nich działań zaczepnych. Właśnie na tym odcinku rankiem 27 lutego Niemcy podjęli próby kontrataków, które przeprowadzone zostały na pododdziały 3. Korpusu Pancernego, pierwszy w pobliżu Bobolic (Bublitz) na 18. Brygadę Panc. gw., a drugi w rejonie dopiero co zdobytego Białego Boru (Baldenburg), na broniący go 1070. pułk piechoty. Oba kontrataki przeprowadzone były siłami pojedynczych batalionów wspartych czołgami i nie odniosły zamierzonego celu. Niemniej jednak dalsze natarcie korpusu gen. Panfiłowa w kierunku morza zostało chwilowo wstrzymane aż do czasu kiedy w ciągu dnia dwie dywizje piechoty z 19. Armii połączyły się z jego jednostkami, tworząc względnie wyrównaną linię frontu zabezpieczającą skrzydło.

Kolejny niebezpieczny symptom świadczący o wzroście niemieckich sił w rejonie Miastka i próbach wykorzystania go jako miejsca koncentracji do działań zaczepnych, miał miejsce 1 marca 1945 roku. W dniu tym z okolic Miastka rozpoczęła natarcie w kierunku Białego Boru 4. Dywizja Grenadierów Pancernych SS „Polizei”, z zadaniem przecięcia podstawy klina wyłamania pancernego, dokonanego przez 3. Korpus Pancerny gw. Pododdziały niemieckiej 4. Dywizji zepchnęły jednostki osłonowe radzieckiej 19. Brygady Panc. gw. do Sępolna Wielkiego (Gross Karzenburg). Niemcom udało się ponownie zająć schrony „Wału Pomorskiego” w rejonie jeziora Bobięcińskiego (Gross Pappenzin) i Sępolna  Wielkiego (Gross Karzenburg) jednak były one nieprzydatne, bowiem linia ta była przystosowana tylko do obrony przed atakiem ze strony wschodniej, gdy tymczasem Rosjanie, w wyniku przeprowadzonego przez 3. Korpus Pancerny gw. rajdu,  znajdowali się po wprost przeciwnej stronie. Dlatego też Niemcy biorąc pod uwagę powyższy fakt oraz zdając sobie sprawę ze słabości własnych sił i faktu, iż kontratak był wyprowadzony zbyt późno, zdecydowali się wycofać w kierunku północnym. Istniało bowiem zagrożenie że znacznie liczniejsze siły rosyjskie mogą odciąć ich tyły atakując siłami 19. Armii od strony Żydowa i 70. Armii od strony Miastka.

Pomimo faktu, iż niemieckie działania ze względu na szczupłość użytych sił jak i zbyt późne rozpoczęcie kontrataku, nie zakończyły się sukcesem, sztab 2 Frontu Białoruskiego nabrał przekonania co do konieczności rychłego zlikwidowania zagrożenia poprzez zdobycie Miastka. Miejscowość ta ułatwiała koncentracje wojsk niemieckich i stanowiła potencjalny punkt zaczepienia dla ewentualnych kontrataków mogących zagrażać­ wysuniętym wojskom 3. Korpusu Pancernego gw. oraz wspierającym jego natarcie na prawej flance, oddziałom 19. Armii, kierującej się w stronę Koszalina. Nowo mianowany 1 marca 1945 roku dowódca 19. Armii gen. Władimir Romanowski powierzył zadanie zdobycia Rummelsburga znajdującym się na prawej flance swojej armii, jednostkom 40. Korpusu Armijnego gw.,  dowodzonego przez gen. por. Siemiena Pietrowicza Mikulskiego. Ostatecznie bezpośredni ciężar tego zadania spaść miał na wchodzącą w skład korpusu 10. Dywizję Strzelecką gw. dowodzoną przez gen. maj. Charitona Aleksiejewicza Chudałowa oraz przydzielone jej jednostki wsparcia.

Siły wyznaczone do walki o Miastko

Do zdobycia Miastka z 40. Korpusu Armijnego wydzielono następujące siły:

- 10. Dywizja Strzelecka gw. dowodzona przez gen. maj. Charitona Aleksiejewicza Chudałowa ;

- część sił 101. Dywizji Strzeleckiej gw. dowodzona przez pułk. Fiodora Aleksiejewicza Griebienkina;

- 108. pułk artylerii samobieżnej dowodzony przez maj. Alieksieja Maksymowicza Potapowa;

- 375. gwardyjski pułk ciężkiej artylerii samobieżnej dowodzony przez podpułkownika Charitona Siepana Grigorjewicza.

Dodatkowego wsparcia artyleryjskiego w czasie ataku udzielać miały następujące pododdziały 18. Artyleryjskiej Dywizji Przełamania dowodzonej przez gen. maj. Borysa Ilicza Kazanowa:

- 2. Brygada Ciężkiej Artylerii Haubicznej;

- część sił 65. Brygady Artylerii Lekkiej;

-  42. Brygada Moździerzy;

- część sił  204. Armijnej Brygady Artylerii i Armat.

Jak widać główną siłę szturmową stanowiła 10. Dywizji Strzelecka gw. wsparta liczną artylerią. Trzon tej dywizji tworzyły znajdujące się w jej  składzie trzy pułki strzeleckie gwardii:

- 24. pułk strzelecki gw. dowodzony przez ppłk. Wasylija Fiedoriowicza Lazariewa;

- 28. pułk strzelecki gw. dowodzony przez pułk. Anatolija Romanowicza Pasko; 

- 35. pułk strzelecki gw. dowodzony przez maj. Gurija Iwanowicz Toloczko.

Poza pułkami strzeleckimi  w składzie dywizji znajdowały się też:

- 13. kompania rozpoznawcza dowodzona przez por. P.A. Dmitriewa;

- 1 batalion saperów gw.;

- 82 samodzielny batalion łączności gw.;

- oraz pododdziały logistyczne, transportowe, medyczne, chemiczne itp.

Niemcy zgromadzili w samym Miastku i jego najbliższej okolicy znaczne siły wojskowe zdolne do podjęcia obrony w oparciu o przygotowane wcześniej umocnienia polowe. Już 26 stycznia 1945 roku Himmler wydał nakaz ewakuowania Niemców z Miastka. Z rozkazu II Okręgu Wojskowego w Miastku przystąpiono też do budowy umocnień polowych. Na podejściach do miasta utwo­rzone zostały umocnione punkty oporu. Jeden z nich, ulokowany w niewielkiej wiosce Wołcza Mała (Klein Volz), w wyniku przeprowadzonych na przełomie lutego i marca działań, wcinał się niebezpiecznie w linie Rosjan.

Pozycje w Miastku i okolicy obsadzały następujące jednostki 2. Armii:

- 8 Panzer Grenadier Regiment SS (8 pułk grenadierów pancernych SS) oraz  4. Panzer Abteilung SS  (4. grupa pancerna SS). Oba ze składu  4. SS Polizei Panzergrenadier Division (4. Policyjnej Dywizji Grenadierów Pancernych SS);

- część  pododdziałów  z  203. Dywizji Piechoty;

- część  pododdziałów  z  549. Dywizji Grenadierów Ludowych (Volksgrenadier-Division).

Siły te dodatkowo  wspierały oddziały Volkssturmu.

Wydawać by się mogło, że siły obrońców są znacznie większe niż atakujących Rosjan. Jednak tak nie było. Zarówno 203 jak i 549 dywizja z pewnością nie występowały w pełnym składzie, a stan etatowy ich pododdziałów był poważnie uszczuplony. Nie dysponujemy dokładnym spisem liczbowym, jednak przyjąć należy, iż wspomniane wyżej  jednostki niemieckie nie odbiegały w niczym od innych walczących w tym okresie na Pomorzu. Ich stany liczebne były w wyniku strat i braku możliwości szybkiego uzupełnienia znacznie zaniżone i nie osiągały często nawet połowy liczby przewidzianej etatem. Dodatkowo większość nowych rekrutów wcielanych do tych jednostek była bardzo źle wyszkolona i często nie w pełni sprawna. Wcielano do nich między innymi zdemoralizowanych żołnierzy z rozbitych formacji, chorych ze szpitali, młodzież, a nawet obcokrajowców. Również oddziały Volkssturmu, czyli pospolitego ruszenia, sformowane z nastolatków, starców i niezdolnych do służby w wojsku, nie przedstawiały znacznej siły. Byli to żołnierz źle wyszkoleni, niewprawni w boju i często słabo uzbrojeni.  

Jeszcze gorzej przedstawiało się ich wyposażenie w sprzęt ciężki. Jednostki te posiadały nieliczną artylerię z ograniczonym zapasem amunicji, a oddziały pancerne, często były pancerne tylko z nazwy, bowiem posiadały tylko nieliczne sprawne czołgi. Przykładowo działająca w tym czasie na Pomorzu (również w okolicy Miastka) 7. Dywizja Pancerna posiadała w dniu 15 marca 1945 r. tylko 29 sprawnych czołgów i dział pancernych, podczas gdy etatowo powinno ich być 120-140 sztuk. Stan uzbrojenia w sprzęt pancerny 4. Policyjnej Dywizji Grenadierów Pancernych  SS w marcu 1945 również nie był imponujący. Posiadała ona: 24 działa szturmowe  Stug (w tym tylko 7 sprawnych), 8 samobieżnych dział plot - Flakpanzer ( w tym 5 sprawnych) i tylko 2  czołgi Pantera (oba w remoncie).

Niemcy nie mogli również liczyć w tym okresie na liczące się wsparcie lotnicze, w przeciwieństwie do Rosjan, którzy posiadali liczne samoloty szturmowe, bombowe i myśliwskie.

Sytuacja w jednostkach rosyjskich często również nie była najlepsza, jednak ich doświadczenie bojowe, stan uzbrojenia, liczebność oraz zaopatrzenie w paliwo i amunicję było znacznie lepsze.

Atak na Miastko

Trudno jest dziś znaleźć dokładne dokumenty relacjonujące przebieg szturmu na Miastko. Dlatego zostanie on tu odtworzony głównie w oparciu o relacje dowódcy rosyjskiej 10. Dywizji Strzeleckiej gw. gen. maj. Ch. A. Chudałowa, którego to jednostka zdobyła miasto. Opisany dość dokładnie, we wspomnieniowej książce gen. Ch. A. Chudałowa przebieg walk o Miastko, znajduje pokrycie w  faktach przedstawionych w wydanej w Niemczech książce Friedricha Husemanna dotyczącej historii 4. Policyjnej  Dywizji Granadierów Pancernych SS.

2 marca 1945 r. do gen. Chudałowa zadzwonił zastępca głównodowodzącego 2 Frontem Białoruskim gen. K. P. Trubnikow. W rozmowie wyraził swoje niezadowolenie z faktu iż Miastko wciąż nie jest zdobyte, zażądał wyjaśnień i zaznaczył, że zagraża to rozwojowi ofensywy prowadzonej przez pozostałe jednostki frontu. Generał Chudałow próbował wyjaśniać, iż opóźnienie to jest spowodowane problemami z zaopatrzeniem w amunicję, brakiem dostatecznej ilości broni przeciwpancernej i dotychczasowym szybkim jak na jednostkę piechoty tempem natarcia. Generał Trubnikow stwierdził, iż niezbędne zaopatrzenie i jednostki wsparcia są w drodze i zażądał natychmiastowego zajęcia Miastka, najpóźniej do godziny 12.00 następnego dnia. Zagroził też, że w przypadku nie wykonania zadania wyśle do gen. Chudałowa prokuratora wojskowego w celu przeprowadzenia śledztwa. Tak jasno sprecyzowana groźba nie pozostawiała żadnych wątpliwości, że dalsza kariera dowódcy 10. Dywizji będzie skończona w przypadku niewykonania zadania. Dlatego też bezzwłocznie rozpoczął on wraz ze swoim sztabem przygotowywanie planów ataku.

Plan ataku zakładał, że nocą z 2 na 3 marca przewidziane do szturmu jednostki zajmą pozycje wyjściowe i nad ranem rozpoczną atak. Podzielono go na dwie główne fazy. W pierwszej należało zlikwidować wysunięty niemiecki punkt oporu we wsi Wołcza Mała. W tym celu 13. kompania rozpoznawcza miała obejść nocą wieś od tyłu i po zajęciu dogodnych do ataku pozycji powiadomić o tym dowódcę 35. pułku strzeleckiego, usytuowanego naprzeciwko tej wsi. Następnie obydwie jednostki przed świtem rozpocząć miały wspólny atak z dwóch stron. Po zdobyciu Wołczy Małej rozpocząć się miała druga faza, bezpośredni atak na Miastko od południowego-wschodu.

Główny atak na miasto przebiegać miał następująco. Zgodnie z radą oficera operacyjnego sztabu dywizji kap. A. P. Maljukowa dla szybkiego jego zdobycia zamierzano wykorzystać układ terenu umożliwiający łatwe i skryte podejście do centrum. Od zakładu przemysłowego położonego na południowo-wschodnim skraju miasta (fabryka włókiennicza Neumanna) przez pole przechodził głęboki kanał wodny, który przekształcał się w niewielki wąwóz. Tamtędy właśnie można było skrycie podejść bezpośrednio pod środkową część miasta. Zadanie to miał wykonać 28. pułk strzelecki gw. dowodzony przez pułk. Pasko. Jeden z batalionów tego pułk miał zająć pozycje w wąwozie i rozpocząć atak już w trakcie przygotowania artyleryjskiego. Pozostałe bataliony wsparte przez artylerię miały przejść tak przetartą trasą do centrum miasta. Kolejny 24. pułk dowodzony przez ppłk. W. F. Lazariewa miał tym czasem nocą obejść miasto z prawej strony i w miarę możliwości zagrozić jego obrońcom okrążeniem. Dodatkowo 35. pułk po zajęciu Wołczy Małej miał również prowadzić natarcie na Miastko. Tak zaplanowany atak miały wspierać jednostki artylerii.

W nocy pododdziały rozpoczęły przegrupowania na pozycje wyjściowe do ataku. Przez cały dzień 2 marca padał mokry śnieg z deszczem, co sprzyjało atakującym. Stosunkowo trudne zadanie postawiono 13. kompanii rozpoznawczej, do której przydzielono dodatkowych radiotelegrafistów z batalionu łączności. Zwiadowcy musieli skrycie w nocy przedostać się niepostrzeżenie na tyły niemieckich pozycji i zaskoczyć ich atakiem z tego kierunku. Choć trasa była, niezbyt długa, to jednak przyszło im działać w nieznanym terenie w dość niesprzyjających warunkach pogodowych. Zwiadowcy wyruszyli około godziny 20.00 2 marca 1945 roku, zamaskowani, z osłoniętymi i poczernionymi elementami wyposażenia. Byli to doświadczeni żołnierze, dlatego założono, iż zaplanowane pozycje osiągną do północy.

Marsz był trudny, przez cały czas zwiadowcy musieli zachowywać wielką ostrożność, aby ich nie wykryto i kontrolować trasę marszu aby nie zmylić drogi. Cel ich marszu, Wołcza Mała była niewielką wioską zamieszkiwaną przed wojną przez kilkudziesięciu mieszkańców. Przy wiosce znajdowało się jezioro, które zwiadowcy musieli obejść dla zajęcia dogodnych do ataku pozycji. W utrzymaniu prawidłowego kierunku w nocnym marszu pomagali nieświadomie sami Niemcy stacjonujący w Wołczy Małej, dając sygnały ułatwiające lokalizację ich pozycji. Wystrzeliwali oni bowiem serie z broni maszynowej w kierunku pozycji stacjonującego naprzeciwko nich 35. pułku strzeleckiego i odpalali race oświetlające przedpole, aby wykryć ewentualne próby zaskoczenia nagłym atakiem. Kiedy zwiadowcy doszli do drogi biegnącej z Miastka do Wołczy Małej i zobaczyli majaczące w ciemności zarysy domostw wsi, upewnili się za pomocą kompasu i map czy znajdują się we właściwym miejscu. Przydzieleni do batalionu łącznościowcy przygotowali nadajnik radiowy i nawiązali łączność ze sztabem 35. pułku strzeleckiego. Nadano komunikat: „Przybyłem na miejsce, wszystko w porządku, rozpoczynam akcję...”. Rozpoczęto przygotowania do ataku. Zwiadowcy podeszli do zabudowań na tyle blisko, że mogli usłyszeć rozmowy Niemców. Dowódca batalionu rozpoznawczego por. P. A. Dmitriew  rozkazał wystrzelić czerwoną racę, dając w ten sposób sygnał do rozpoczęcia ataku. Zanim raca zdążyła wygasnąć ciszę przerwały liczne serie z broni automatycznej i eksplozje granatów. Po krótkiej chwili można było usłyszeć salwy „Katiusz” poprzedzające atak 35. pułku, który natychmiast po zakończeniu ostrzału rakietowego rozpoczął  natarcie na Wołcze Małą.

Niemcy nie spodziewali się nocnego ataku, a fakt, iż zostali zaatakowani niespodziewanie z dwóch kierunków spowodował w ich obronie znaczne zamieszanie. Ostatecznie część Niemców opuściła swoje pozycje próbując uciekać, a niektóre pododdziały omyłkowo zaczęły ostrzeliwać się nawzajem. W tej sytuacji skuteczna obrona była niemożliwa i walka zakończyła się błyskotliwym i szybkim zwycięstwem Rosjan, którzy wzięli do niewoli około 200 Niemców, zdobyli 10 armat, 7 pojazdów pancernych oraz wiele drobniejszego sprzętu. Zdobycie Wołczy Małej umożliwiło kontynuowanie działań zgodnie z planem, czyli atak na Miastko.

Nad ranem 3 marca rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie. Artyleria rosyjska systematycznie ostrzeliwała wybrane sektory na obrzeżach miasta siejąc panikę wśród obrońców. Zanim jednak rozpoczęto natarcie, na punkt obserwacyjny dowódcy dywizji gen. Chudałowa, przybył jego bezpośredni zwierzchnik, dowódca 40. Korpusu Armijnego gw. gen. por. S. P. Mikulski. Jak wspomina gen. Chudałow wykazywał on żywe zainteresowanie przebiegiem operacji, rozmieszczeniem jednostek przygotowanych do szturmu i dało się wyczuć, iż bardzo zależy mu na powodzeniu ataku. Po zapoznaniu się z sytuacją sprawiał wrażenie zadowolonego z planu ataku i zasugerował, iż jego również straszono prokuratorem w przypadku gdyby Miastka nie udało zdobyć się w czasie wyznaczonym przez dowódcę 19. Armii. Chudałow uspokoił przełożonego, iż zgodnie z rozkazem miasto będzie zdobyte do godziny 12.00. Tymczasem ostrzał artyleryjski przedłużał się, bowiem oczekiwano na sygnał od dowódcy batalionu z 28 pułku, który miał jako pierwszy niepostrzeżenie podejść wzdłuż kanału wodnego do zakładu na południowo-wschodnim krańcu miasta. Meldunek od dowódcy batalionu maj. W. A. Anfinogenowa nadszedł, znajdował się on tuż przy zakładzie i był gotowy do ataku. Kiedy tylko artyleria przeniosła ostrzał na dalsze rejony miasta, batalion Anfinogenowa ruszył do szturmu i w kilkanaście minut zajął zakład. Tuż za nim ruszył kolejny batalion z 28. pułku. Było już widno, kiedy żołnierze rosyjscy z obu batalionów wdarli się na ulice miasta, a za nimi wkroczyły pozostałe pododdziały 28. pułku i rozpoczęły się walki uliczne.

Wyraźnie zadowolony z przebiegu działań dowódca korpusu gen. Mikulski pośpiesznie odjechał do swojego sztabu, a dowódca 10. Dywizji gen. Chudałow postanowił pojechać do samego Miastka, aby z bliska ocenić postępy, jakie poczynili jego żołnierze w walkach ulicznych. Chudałow wysłuchał raportu dowódcy 28. pułku płk. Pasko o sytuacji i położeniu pododdziałów, które walczyły w centrum miasta. Jako najdogodniejsze miejsce do obserwacji uznał niezniszczony kościół, w którego okolicy wciąż jeszcze walczył z Niemcami batalion maj. Gorobca, jednak w związku z ich słabnącym oporem można było spodziewać się, iż rejon ten szybko zostanie opanowany.

W dostaniu się do upatrzonego miejsca Chudałowowi przeszkodziła awaria motoru, której kierowca nie był w stanie szybko naprawić. Ostatecznie rozmieścił on swój punkt obserwacyjny na placu kościelnym, skąd rozciągał się dobry widok na plac boju. Tam do generała zgłosił się niemiecki pastor, wyrażając swoje głębokie zaniepokojenie tym, iż w rejonie świątyni Rosjanie rozlokowali punkt dowodzenia. Po krótkich mniej lub bardziej dosadnych wyjaśnieniach na temat, co Niemcy robili z rosyjskimi cerkwiami, gen. Chudałow odprawił pastora stwierdzając, że powinien być zadowolony z faktu, że tutejsza świątynia wciąż jeszcze stoi niezniszczona, a nie przejmować się obecnością w jej okolicy Rosjan.

Do południa 3 marca 1945 roku Miastko było już faktycznie zdobyte, tu i ówdzie dogorywały ostatnie punkty oporu. Niemcy ponieśli znaczne straty w ludziach i sprzęcie bo­jowym, a zdolne jeszcze do walki oddziały niemieckie zostały zmuszone do ucieczki. O tym sukcesie zdecydował dobry plan bitwy i jego sprawne wykonanie. Kluczowe role w bitwie odegrało zdobycie punktu oporu w Wołczy Małej przez 35. pułk i 13. kompanię rozpoznawczą i ich dalszy atak na Miastko oraz skryte podejście i szturm na centrum miasta wykonany przez pododdziały 28. pułku. Niemniej jednak nie można nie docenić działań oskrzydlających wykonanych od wschodu przez 24. pułk, bowiem manewr ten uświadomił Niemcom ryzyko okrążenia miasta i wymusił decyzje ewakuacji zdolnych do dalszej walki oddziałów, które po pierwszych starciach nie zostały jeszcze rozproszone. Nie można również nie docenić roli artylerii, bez wsparcia, której zdobycie miasta było by bardzo trudne.

Zdobycie Miastka (Rummelsburga) umożliwiło 2 Frontowi Białoruskiemu i wchodzącej w jego skład 19. Armii pomyślne zakończenie w dniu 5 marca operacji rozdzielenia niemieckich sił na Pomorzu na dwie części. A dla miasta i jego mieszkańców rozpoczęła się całkiem nowa epoka w jego dziejach.